-0.7 C
Sandomierz
piątek, 2 grudnia, 2022
REKLAMA
Strona głównaSportOKS Opatów przełamał się w Dwikozach. Łata i Orłowski pokonali Strąka 

OKS Opatów przełamał się w Dwikozach. Łata i Orłowski pokonali Strąka 

REKLAMA

Sparta – OKS 1:2 (0:0)
1:0 50’ Kubicki
1:1 58’ Łata
1:2 68’ Orłowski 

Sparta: Strąk, Markiewicz (75 W. Chorab), Janeczko (85 Cieśla), A. Chorab 60 Łuczakowski), Kula, Bidas, Warzocha, Baczewski, Kubicki, Michalski, Kruk

REKLAMA
PILKINGTON

OKS: Partyka, Szymański, Cebula, Jasiński, Ożdżyński, Łata, Dziewięcki (52 Kadela), Łukawski, Żelaszczyk, Orłowski, Wodnicki.

W poprzedniej kolejce oba zespoły solidarnie przegrały. Oba zespoły walczą o utrzymanie i potrzebowały punktów jak ryba wody. W obu zespołach nastąpiła zmiana szkoleniowców. To tylko kilka wspólnych cech zespołów, które w słoneczne niedzielne popołudnie rozegrały mecz ligowy w ramach 17. kolejki świętokrzyskiej „okręgówki”.

REKLAMA

To był mecz walki. Nikt nie chciał odpuścić, ale trzeba powiedzieć, że zawodnicy grali fair, choć zdarzały się faule. Na taki obraz spotkania wpłynęli sędziowie, którzy poprowadzili zawody prawie bezbłędnie. Pierwsza połowa należała do gospodarzy, jednak podopieczni trenera Jacka Kurantego grali nieskutecznie, a Opatów miał w bramce Partykę, który bronił w nieprawdopodobnych okolicznościach. Po jednej z akcji Michalski do niedawna przecież zawodnik OKS dokładnie przymierzył z „głowy” wydawało się, że piłka musi wpaść do siatki bramki Opatowa. Nic bardzie mylnego. Partyka sparował piłkę na rzut rożny, a napastnik Sparty mógł tylko złapać się za głowę. Jak mówi piłkarskie przysłowie –„niewykorzystane okazje się mszczą” spełniło się w przypadku Sparty, choć nie od razu. Gospodarze w 50 minucie zdobyli bramkę za sprawą Kubickiego. Po kwadransie był już remis. Jakub Łata z rzutu wolnego kropnął w kierunku lewego słupka bramki Sparty, bramkarz się nie popisał i piłka zatrzepotała w siatce. Przyjezdni poszli za ciosem. Składną akcję gości precyzyjnym strzałem w długi róg wykończył Orłowski, dając swojej drużynie prowadzenie. Przyjezdni kończyli mecz w osłabieniu po drugiej żółtej i w efekcie czerwonej kartce Ożdżynskiego ale zwycięstwa wydrzeć sobie nie dali. 

Trener Grzegorz Klepacz był zadowolony ze swoich podopiecznych. Podziękował im za mecz w Dwikozach.

– Grzegorz Klepacz, dziś można powiedzieć Grzegorz „czarodziej” Klepacz?

Nie przesadzajmy to jest tylko jeden mecz. Chłopaki cały okres przygotowawczy pracowali pod okiem Mikołaja. To przede wszystkim sukces Mikołaja i całego zespołu. Wywalczony w okolicznościach dosyć dramatycznych od 1:0 do 2:1. Ostatnie 10 minut może nawet troszkę więcej w dziesięciu. Myślę, że dość spokojnie ta końcówka przebiegała bez jakiegoś wielkiego dramatu. To zasługa naszego bloku obronnego na czele z Mikołajem, na czele z Łukaszem Cebulą, którzy bardzo dobrze sobie radzili ze zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Dwikóz – Michalskim. Zdaję sobie sprawę, że dla nas i dla Dwikóz był to mecz mega ważny. W przypadku straty trzech punktów dystans do Dwikóz by się zmniejszał do 9 punktów. Dwikozy tym meczem mogły się mega podbudować i walczyć o utrzymanie do końca. Dla nas to był kluczowy mecz w walce o utrzymanie. Nie ma co się czarować, my też gramy o utrzymanie.

– To był mecz walki?

– Ja bym powiedział, że był to mecz mega walki. Dwikozy strzeliły po naszym błędzie ale to zostawimy sobie do szatni. Przy pierwszej naszej bramce wydaje, że troszeczkę był błąd bramkarza Dwikóz. Składnych akcji nie było za wiele, może nawet bardzo mało. Mecz walki. Tak jak pan mówi. 

– Chłopaki postawią piwo Partyce?

– Radziu już przyzwyczaił zawodników, kibiców, że jest prawdziwą ostoją pomimo bardzo młodego wieku. Broni w sytuacjach niemożliwych. Tego się trzymamy i liczymy, że tak będzie zawsze. Najfajniej by było, jakby tych sytuacji nie było. 

Posępną minę po meczu miał Jacek Kuranty szkoleniowiec Sparty. Stwierdził, że jego zespół będzie walczył do końca o utrzymanie w „okręgówce”.

– Drugi mecz panie trenerze i przegrana. Jak pan myśli, dlaczego?

– Strzeliliśmy o jedną bramkę mniej i to zdecydowało, że przegraliśmy mecz. Na pewno były błędy. Przy pierwszej bramce straconej – bramkarza. Bramka dała uwierzyć drużynie przeciwnej, że mogą osiągnąć dobry rezultat i tak się stało. Dzisiaj zakładaliśmy inny scenariusz i zdecydowanie lepsze nastroje po meczu. Tydzień temu porażka tak bardzo nie bolała bo graliśmy z liderem i też w sumie na porażkę nie zasłużyliśmy. Porażka dzisiaj na pewno skomplikowała nam sytuację.

– Zabrakło skuteczności w pierwszej połowie, bo było kilka sytuacji.

– Dokładnie. Zabrakło w pierwszej połowie skuteczności. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji. Po przerwie zaraz strzeliliśmy bramkę na 1:0 i nie powinniśmy dać sobie wydrzeć tego zwycięstwa. Nie powinniśmy sobie dać strzelić takiej bramki. Niestety tak się nie stało. Trudno. Gramy dalej. Jest jeszcze sporo meczy przed nami. W tych meczach zakładaliśmy sobie więcej zdobytych punktów.


spot_img
Jerzy Strzyż | j.strzyz@stv.info
Jerzy Strzyż | j.strzyz@stv.infohttps://stv.info/
Dziennikarz STV.INFO. Z mediami związany prawie całe życie. Przez kilkanaście lat redaktor naczelny "Wiadomości Świętokrzyskich"
REKLAMAspot_img
REKLAMA
NOVIS24PL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!

OBSERWUJ NAS

6,300FaniLubię
95ObserwującyObserwuj
371SubskrybującySubskrybuj
REKLAMA
NOVIS24

Z TEGO TYGODNIA

Sandomierz
zachmurzenie duże
-0.7 ° C
1 °
-1.3 °
87 %
2.2kmh
89 %
pt.
1 °
sob.
3 °
niedz.
3 °
pon.
3 °
wt.
3 °

NAJPOPULARNIEJSZE

REKLAMA
NASTERNAK

OSTATNIE KOMENTARZE