Od 1990 roku Sandomierz doczekał się jedenastu burmistrzów. W pierwszej i drugiej kadencji samorządu były nawet przypadki, że burmistrzowie się zmieniali. Nie było natomiast sytuacji, że którykolwiek z nich na przestrzeni 30 lat pozostawałby formalnie bez swojego zastępcy. Paweł Niedźwiedź, choć nazwiska nie zdradził, to wcześniej zapowiadał że powołanie wiceburmistrza jest kwestią czasu. Teraz jednak zdecydował, że takie stanowisko generuje tylko dodatkowe koszty, a pieniądze można przeznaczyć na inne, ważniejsze cele.
„Zastępca Burmistrza” to po stronie pracodawcy, bez ZUS-u, funduszu pracy, ewentualnie z „trzynastkami” koszt na poziomie 200 000 złotych.
wylicza w rozmowie z nami burmistrz Paweł Niedźwiedź
Paweł Niedźwiedź przypomina, że prezydent znacznie większej od Sandomierza Stalowej Woli, całą poprzednią kadencję obył się bez zastępcy. Podobnie prezydent niemal dwa razy większego Tarnobrzega, Łukasz Nowak nie powołał swojego zastępcy.
„Myślę, że i ja dam radę kierować samorządem samodzielnie. Uważam, że te pieniądze, które mielibyśmy przeznaczyć na wynagrodzenie dla wiceburmistrza, możemy przeznaczyć na bardziej potrzebne cele, a jest ich wiele”
dodaje Paweł Niedźwiedź
Warto przypomnieć, że od 1990 roku każdy włodarz Sandomierza miał swojego zastępcę, zdarzało się, że było ich nawet dwoje. Warto dodać również, że w sąsiedniej gminie Opatów, liczącej nieco ponad 12 000 mieszkańców funkcjonuje stanowisko zastępcy burmistrza, podobnie w Mieście i Gminie Staszów, liczącej niemal 26 000 mieszkańców. Tak samo w Mieście i Gminie Ożarów liczącym niecałe 11 000 osób. Co ciekawe w tej gminie nazwisko zastępcy znane było, jeszcze zanim obecny burmistrz wygrał wybory.
Jak dodaje Paweł Niedźwiedź, w Urzędzie Miejskim w Sandomierzu pracuje wielu kompetentnych naczelników, którzy w ramach swoich obowiązków i dobrej współpracy z burmistrzem mogą zapewnić sprawne funkcjonowanie całej gminy.