Artur Dębski po raz kolejny udowodnił, że jest człowiekiem renesansu. Tym razem bawił słowem widownię wieczoru poetyckiego, jaki opatowska Powiatowa i Miejsko-Gminna Biblioteka im. Czernika zorganizowała z okazji wydania X tomiku poezji autorstwa Dębskiego. Większości utworów jakie znalazły się w tomiku „Pozłoty” autor poddał polskie współczesne społeczeństwo, surowej, subiektywnej recenzji.
Opatowska Książnica na spotkanie z ludźmi kultury, sztuki, osobami o wyjątkowych zainteresowaniach zaprosiła po raz kolejny Artura Dębskiego. Bohater spotkania, poeta, prozaik, artysta malarz, grafik. Od „walentynek”, kiedy to amatorski teatr „Rozterka” z Sadowia wystawił sztukę jego pióra „Wymarzony”, autor scenariuszy, reżyser i aktor teatralny. W czwartkowe popołudnie Dębski promował ostatni tomik pt. „Pozłoty”.
Można mu zarzucić, że generalizuje krytykując wszystkich i wszystko. Zresztą przyznaje się do tego. Wyjaśnia też podstawy do krytycznego przedstawiania społeczeństwa.
Dębski pokazał, że jest prawdziwym zwierzęciem scenicznym. Sprawnie żonglując słowem ze szczyptą subtelnego humoru interpretował swoje wiersze. W nieodczuwalny sposób zmuszał uczestników spotkania do interpretacji jego utworów, dzielenia się z pozostałymi spostrzeżeniami i odczuciami. Interpretacja wierszy Dębskiego wcale nie należy do łatwych.
W swoich utworach Dębski nie oszczędza nikogo. Poucza, wytyka błędy, mówi co jest złe, instruuje, umoralnia wręcz krzyczy na „połzotych”.
Buntownik z Opatowa w domu jest „pluszowym misiem”, który niezadowolenia i frustracji, pozbywa się pisząc.
Wiele utworów Dębski dedukuje żonie Dominice, nazywając ją swoją muzą.
Spotkanie było ze wszech miar udane.
Już 10 marca kolejne spotkanie w opatowskiej Książnicy. Tym razem biblioteka będzie gościć panie pióra literatury obyczajowej Małgorzatę Matwij i Ewę Sobieniewską.
























