„Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, to powiedzenie sprawdziło się w Zawichoście. Aura spowodowała, że Noc Muzeów w tym mieście rozciągnęła się w czasie i dzięki temu spokojnie, bez pośpiechu można było skorzystać ze wszystkich atrakcji.
Głównym miejscem celebracji plenerowej odsłony VI Zawichojskiej Nocy Muzeów były tereny przy zabytkowym Wodowskazie. Tam organizatorzy zaproponowali m.in.
Liczna grupa mieszkańcowi i trustów nie żałowała, że wybrała spacer po najstarszym Zawichoście z Wojciechem Rudziejewskim-Rudziewiczem w roli przewodnika.
Jak zawsze efektownie wyglądały iluminacje i instalacje. Tym razem cieszyły oko w innej niż dotychczas lokalizacji.
Aktywnie w organizację wydarzenia włączyli się druhowie i druhny z OSP.
Z możliwości zdobienia kamieni skorzystały całe rodziny.














