Sandomierscy policjanci ustalają tożsamość mężczyzny, którego pływające ciało w Wiśle znaleźli wędkarze. Służby ratunkowe dostały wiadomość o człowieku znajdującym się w wodzie, na prawym brzegu rzeki, naprzeciwko tak zwanej tamy wojskowej, w środę po godzinie 20.
Na miejsce przyjechali sandomierscy strażacy i pogotowie ratunkowe wraz z policją. Przy pomocy łodzi, nie dającego oznak życia człowieka, przetransportowano na brzeg, gdzie lekarz próbował przywrócić czynności życiowe. Okazało się to bezskuteczne. O godzinie 20.30 stwierdzono zgon.
– Przyjechaliśmy na ryby – mówi zgodnie dwóch wędkarzy. – Weszliśmy na tamę, ale na niej stały wędki, leżał telefon i rzeczy. Pomyślałem, że zajęta i poszliśmy dalej. Zapytałem łowiących obok i powiedzieli, że już tak od dłuższego czasu te wędki i jakieś tam rzeczy leżą, a przy jej wejściu stał rower – podkreślają wędkarze. – Poszliśmy jeszcze raz w to miejsce i widziałem z daleka pływające przy brzegu coś na podobieństwo worka. Kiedy wpatrzyliśmy się lepiej, mieliśmy wrażenie, że to jednak człowiek i zadzwoniliśmy po ratunek – dodają wspólnie.
– Zgłaszający potwierdził, że na brzegu znalazł dokumenty i rower – uzupełnia młodszy brygadier Andrzej Włodarczyk, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Sandomierzu. – Mężczyznę podjęliśmy z wody w odległości około dwudziestu metrów od brzegu – dodaje zastępca komendanta.
Teraz, ustaleniem przyczyny śmierci i odtworzeniem ostatnich godzin życia, zajmują się policjanci.
















